Eduscience

Eduscience

Właścicielowi kota pewnie trudno zobaczyć w swoim kanapowcu drapieżnika. Ocierający się o nogi futrzak, mruczący na widok miski czy ulubionej zabawki to jednak nadal doskonały myśliwy.

Zwierzęta, które razem z człowiekiem zasiedliły nowe obszary, stanowią ogromny problem dla przyrody. Zarówno szczury wędrowne, które przybyły w odległe zakątki Ziemi z marynarzami na statkach (czyli zostały zawleczone), jak i gatunki introdukowane (przeniesione przez człowieka świadomie i celowo), czyli m.in. króliki, renifery, koty, psy, fretki, a nawet szpaki, stanowią ogromny problem dla przyrody. Praktycznie jest niemożliwe, aby obecność tych zwierząt nie szkodziła rodzimej faunie. Przykładowo w Nowej Zelandii nielotne kiwi padają ofiarą kotów, szczurów, łasic i gronostajów (wszystkie te drapieżniki zostały sprowadzone na tamte tereny przez człowieka). W wielu miejscach na świecie obecność introdukowanych zwierząt prowadzi do zmniejszania się populacji i tak już zagrożonych wyginięciem zwierząt. Nawet albatrosy wędrowne, pomimo swych rozmiarów, padają ofiarą myszy i szczurów. Gryzonie podstępnie atakują pisklęta w gnieździe pod nieobecność ptasiego rodzica.

A jak radzą sobie ptaki zamieszkujące Falklandy (archipelag wysp położony na południowym Atlantyku)? Mimo, że hoduje się tak kilkaset tysięcy owiec oraz żyje tam mnóstwo królików (oba gatunki nie występowały pierwotnie na wyspach), nie one są głównym zagrożeniem dla rodzimych gatunków ptaków. Największymi wrogami najliczniej występującego na Falklandach petrelka cienkodziobego są szczury oraz koty.

W jakim stopniu te drapieżniki wpływają na populację ptaków na wyspach, postanowili sprawdzić naukowcy Matias i Catry i kilka lat temu przeprowadzili badania, polegające na określeniu liczebności kotów i ich diety (na podstawie analizy odchodów), a więc określeniu skali presji drapieżniczej. Ta bezpośrednio przekłada się na liczbę ptaków, która pada ofiarą kotów w czasie jednego sezonu lęgowego (ptaki są obecne na wyspie tylko w czasie lęgów, resztę roku spędzają na morzu).

Okazało się, że ptaki stanowią „tylko” 1/5 diety kotów. Z analiz wynika, że koty polują głównie na króliki oraz myszy i szczury. Przy liczbie kotów, którą określono na maksymalnie 160, policzono, jakie spustoszenie mogą powodować koty w populacji ptaków, i okazało się, że nawet w najgorszym scenariuszu koty unicestwiają mniej niż 1 procent populacji lęgowej petrelków, których łącznie na badanej wyspie jest ok. 2 miliony par! Co więcej, okazało się, że rodzime gatunki drapieżników – karakara falklandzka i wydrzyk wielki – w ciągu sezonu są w stanie upolować trzykrotnie więcej petrelków niż czynią to miejscowe koty.

Można wnioskować, że koty nie są największym zagrożeniem dla ornitofauny Falklandów, jednak z przyrodniczego punktu widzenia, nie są naturalnym elementem tego ekosystemu i konkurują o pokarm z rodzimymi drapieżnikami. Nasuwa się pytanie, co stanie się, jeśli koty zostaną usunięte? Póki są obecne, regulują i utrzymają na stałym poziomie populacje myszy, szczurów i królików. Jeśli ich zabraknie, może się okazać, że te – pozbawione wrogów – rozpoczną ekspansję, wpływając na populacje ptaków (króliki niszcząc gniazda przez kopanie nor, myszy i szczury przez drapieżnictwo na jajach i pisklętach). Jedynym słusznym wyjściem wydaje się jednoczesne odławianie kotów i pozostałych introdukowanych ssaków, by zminimalizować szkody wyrządzane ptakom przez tych nieproszonych gości.

 

Liliana Keslinka-Nawrot

Instytut Geofizyki PAN

 

Na podstawie:

The diet of feral cats at New Island, Falkland Islands, and impact on breeding seabirds. Rafael Matias, Paulo Catry. Polar Biology, 2008

Galeria zdjęć