Eduscience

Eduscience

Niedawno pisaliśmy o podróży trójki licealistów: Eweliny, Magdy i Kordiana - laureatów konkursu "Mój wymarzony Spitsbergen" do Polskiej Stacji Polarnej Hornsund na Spitsbergenie oraz pierwszych dniach ich pobytu w Arktyce. Zapraszamy do lektury drugiej części relacji!

Zmywanie, odkurzanie, mycie łazienek, pomoc w kuchni… czy takie rzeczy robi się na Stacji Polarnej? Owszem tak, jeśli akurat wypada Twój dyżur! Tak właśnie zaczął się drugi tydzień naszej wyprawy…

Dyżur na Stacji to obowiązek szczególny. Trwa 24 godziny i obejmuje właściwie wszystko – od  pomocy w kuchni i nakrywania do stołu po sprzątanie wszystkich pomieszczeń wspólnych (korytarzy, łazienek, kuchni, mesy) i obsługę środków łączności takich jak telefon satelitarny, telefony VoIP oraz radiostacja. To ostatnie jest ważne na wypadek, gdyby jakiś statek znajdujący się w pobliżu Stacji potrzebował pomocy – dlatego do obowiązków dyżurnego należy również nocne czuwanie w mesie. Pilnując stacji w nocy należy zwracać uwagę na bezpieczeństwo polarników i naszych psów. Zagrożeniem może być niedźwiedź polarny jak również ogień i różne awarie związane z elektrycznością lub hydrauliką.

Na szczęście dyżurami można się dzielić, dlatego drużyna EDUSCIENCE zgłosiła się do tego obowiązku wspólnie. Dzięki temu praca szła nam raźniej, a i wystarczyło, że tylko jedna osoba czuwała w nocy. Z kolei wieczorem część z nas mogła wybrać się na górujący nad okolicą, kamienisty szczyt Fugleberget (zwany Fuglem), z którego roztaczają się wspaniałe widoki na lodowiec Hansa oraz fiord Hornsund. Nasza droga na niektórych odcinkach biegła żlebami, w których leży jeszcze śnieg!

W czwartek 14 sierpnia wybraliśmy się na spacer na lodowiec. Pogoda nam sprzyjała – ustał wiatr i świeciło piękne słońce. Pokonawszy wzgórza morenowe dotarliśmy do samego lodowca Hansa. Wejście na lodowiec nie sprawia problemu – trzeba tylko przeskoczyć rozmarzniętą glinę i jeden strumień, by znaleźć się na tak zwanej martwej części lodowca. „Martwa” oznacza, że ta część nie przemieszcza się i nie cieli na styku z morzem (o cieleniu się lodowców pisaliśmy tydzień temu). Ukształtowanie powierzchni lodowca robi niesamowite wrażenie – ponieważ podlega nieustannym przeobrażeniom pod wpływem zmieniającej się temperatury, powstają na niej niezwykłe formy – m.in. niewielkie wzgórza i doliny, którymi płyną strumienie, znikające czasem w szczelinach lub studniach.  Sama powierzchnia lodu o tej porze roku jest silnie chropowata, co ułatwia poruszanie się po niej. Z bliska lód również fascynuje – w zagłębieniach na jego powierzchni można obserwować m.in. fantastyczne geometryczne wzory powstające w wyniku zamarzania wody.  

Cały piątek spędziliśmy w towarzystwie hydrologów, Adama i Tomka, będących również dydaktykami EDUSCIENCE. Zabrali nas pontonami na południową stronę fiordu Hornsund. Prowadzą oni badania hydrologiczne rzek wypływających z lodowców na terenie całego fiordu. Dzięki tej wyprawie zobaczyliśmy również pozostałości dawnych osad wielorybniczych z XVIII wieku oraz ruiny Konstantinovki – powstałej pod koniec XIX wieku, pierwszej naukowej całorocznej bazy polarnej na Południowym Spitsbergenie. Mogliśmy też przyjrzeć się pracy naukowców, a nawet uczestniczyć w prowadzonych przez nich badaniach!

Korzystając z pięknej pogody, w weekend w towarzystwie Piotrka oraz Przemka, pracowników Stacji, wybraliśmy się na dwudniową eskapadę do oddalonej o kilka godzin marszu „Baranówki”, czyli niewielkiego, ale urokliwego domku w stylu traperskim, który stanowi Stację Polarną Uniwersytetu Wrocławskiego im. Stanisława Baranowskiego. Baranówka położona jest nieopodal lodowca Werenskjoldbreen i pełni funkcję bazy wypadowej podczas badań prowadzonych w tej okolicy. Mimo trudów wędrówki (a trzeba wspomnieć, że nie ma tu szlaków ani ścieżek – droga biegnie przez kamienie, skały, obszary porośnięte mchami i porostami, miejscami podmokłe lub poprzecinane strumieniami), nad ranem wybraliśmy się na wspomniany lodowiec Werenskjolda. Różni się on od znanego już nam lodowca Hansa przede wszystkim tym, że nie uchodzi do morza, lecz kończy się na lądzie, dobrych kilkaset metrów przed brzegiem morza. Lodowiec ten – jak większość lodowców w Arktyce – w ostatnich dziesięcioleciach zmniejszył swoją powierzchnię wskutek ocieplania się klimatu, mogliśmy więc dokładnie przyjrzeć się świeżo pozostawionym przez niego formom ukształtowania terenu (m.in. licznym morenom - bocznym, czołowym i środkowym) oraz rzekom – zarówno płynącym po powierzchni w wyżłobionych w lodzie korytach, jak i wypływających bezpośrednio spod lodowca. Niektóre z nich biją ze źródeł przypominających gejzery nawet kilkaset metrów od jego czoła! Przy okazji w kilku miejscach na przedpolu lodowca pobraliśmy próbki wody do prowadzonych tu regularnie badań. Wracaliśmy do bazy w towarzystwie pięknego, popołudniowego słońca oraz mijanych po drodze stad ciekawskich reniferów, które niejednokrotnie podbiegały bliżej, by lepiej nam się przyjrzeć.

Mamy jak dotąd wyjątkowe szczęście do pogody – poniedziałek był kolejnym słonecznym i bezwietrznym dniem, a takie dni są idealne do dalszych podróży pontonem… Dzięki temu załapaliśmy się na drugą wyprawę tym środkiem transportu. Tym razem Adam i Tomek zabrali nas daleko w głąb fiordu Hornsund. Zaczęliśmy od wizyty pod Gnalberget, zwanej Gnolem, czyli majestatycznym, wysokim na kilkaset metrów urwiskiem, zamieszkałym przez dziesiątki tysięcy ptaków, które gniazdują na półkach skalnych. Stojąc u jego stóp, słuchaliśmy w zachwycie chóru niezliczonej liczby ptasich gardeł. U stóp urwiska bije geotermalne źródło, którego wody są badane na obecność izotopów radonu, ponadto znajduje się tu mała chata traperska z 1911 roku, z której czasami korzystają naukowcy. Następnie popłynęliśmy wykonać badania przepływów strumieni wypływających z lodowców w dwóch innych miejscach w głębi fiordu. Przy okazji mogliśmy się przyjrzeć  wszystkim górom, zboczom i dolinom otaczającym fiord oraz uchodzącym do niego lodowcom. A w najdalszym miejscu, w którym schodziliśmy na ląd, by wykonać pomiary, widzieliśmy odciśnięte w ziemi… świeże ślady niedźwiedzia polarnego!

Wtorek 19 sierpnia rozpoczęliśmy od zgłębiania wiedzy z dziedziny oceanologii. Tego dnia po śniadaniu Waldek - oceanolog z Instytutu Oceanologii PAN opowiedział nam o swoich badaniach. W bardzo ciekawy sposób przedstawił wzajemne powiązania między oceanem, prądami morskimi, lodowcami i zmieniającym się klimatem. A po południu wybraliśmy się na długi spacer po lodowcu Hansa. Szliśmy w górę lodowca Fuglebreen, jednego z mniejszych lodowców łączących się z lodowcem Hansa – aż do jego „źródeł”, czyli obszaru, w którym lodowiec powstaje wskutek akumulacji śniegu (by lodowiec powstał i zaczął podążać w dół doliny, akumulacja śniegu musi być większa niż jego topnienie w okresie letnim; konieczne jest też odpowiednie ukształtowanie terenu). Wdrapaliśmy się również na kamienistą górę Vesletuva, otoczoną z każdej strony lodem – z tej perspektywy można zobaczyć prawdziwy ogrom powierzchni zajmowanej przez lodowiec Hansa (a jest to jeden z mniejszych lodowców w okolicy – jego powierzchnia to ok. 56 kilometrów kwadratowych). Widoki na otaczające nas surowe, skaliste szczyty oraz gigantyczny lodowiec w dole na długo pozostaną w naszej pamięci. Wracaliśmy do bazy przez przełęcz pod Fugleberget, czyli znaną nam już trasą, dzięki czemu mogliśmy po raz kolejny podziwiać z góry widoki „naszej” części fiordu Hornsund. Wieczór był pochmurny i chłodniejszy niż zwykle, dlatego po powrocie do Stacji z przyjemnością napiliśmy się gorącej herbaty.

Tak minął nam drugi tydzień wyprawy polarnej. Już niedługo, w piątek 22 sierpnia, ponownie zaokrętujemy się na Eltaninie, by wyruszyć w podróż powrotną do Longyearbyen, skąd drogą lotniczą wrócimy do Polski. O tym, co jeszcze nas spotka podczas pobytu na Spitsbergenie, oraz jak przebiegnie nasza podróż powrotna, napiszemy już po powrocie do kraju. A tymczasem zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć z tego etapu wyprawy!  


Tekst: Wojciech Piotrowski

Galeria zdjęć

Co ma tundra do dwutlenku węgla?

Tundra to przykład biomu, czyli obszaru o określonym świecie roślinnym i zwierzęcym w danej strefie klimatycznej. Występuje głównie na półkuli północnej na obszarze Arktyki i pokrywa ok. 20% powierzchni Ziemi.

Czytaj więcej