Eduscience

Eduscience

W piątek w godzinach popołudniowych laureaci naszego Konkursu „Mój wymarzony Spitsbergen” dotarli do Polskiej Stacji Polarnej Hornsund na Spitsbergenie. Poniżej zamieszczamy relację uczestników wyprawy.

Naszą podróż rozpoczęliśmy w czwartek 27 czerwca, kiedy to zaokrętowaliśmy się na statku szkolno-badawczym Horyzont II. Wypłynąć mieliśmy dopiero następnego dnia późnym popołudniem. Na statku znalazły się dwie ekipy – studenci Wydziału Elektrycznego Akademii Morskiej w Gdyni oraz uczestnicy XXXVI wyprawy polarnej na Spitsbergen organizowanej przez Instytut Geofizyki Polskiej Akademii Nauk. Nasze wypłynięcie w morze miało bogatą oprawę. Towarzyszyły mu m.in. wystawa o obecności polskich polarników na Spitsbergenie oraz liczne wywiady osób związanych z badaniami Arktyki prowadzone przez pracowników Akademii Morskiej w Gdyni.

Siedem dni na morzu to dla większości uczestników wyprawy wystarczający czas, aby polubić, bądź znienawidzić morskie podróże. Tym bardziej, że do Horyzonta, na którym płynęliśmy doskonale pasują słowa znanej szanty: „dobry statek, choć sławę ma złą”. Jest wyjątkowo podatny na działanie fal, co bardzo wyraźnie odczuwaliśmy. Na szczęście pogoda nas oszczędziła. Jedynie cieśniny duńskie przysporzyły nam trochę kłopotów. W pewnym momencie wiało 7/8 w 12-stopniowej skali Beauforta. Być może nie bez przyczyny ktoś kiedyś nazwał te cieśniny Wielkim i Małym Bełtem ;) Na szczęście Morze Północne, Skandynawskie i Ocean Arktyczny były dla nas łaskawe, a dokuczliwe kołysanie możemy zawdzięczać jedynie wyjątkowej konstrukcji naszego okrętu.

Czas na morzu odmierzały nam pory kolejnych posiłków. Statek Akademii Morskiej słynie z bardzo dobrej kuchni, o czym mieliśmy okazję się przekonać na własnej skórze. Spotkaliśmy się także z ogromną życzliwością załogi statku. Mogliśmy zobaczyć miejsca niedostępne na co dzień dla osób spoza załogi. Codziennie braliśmy udział w zajęciach z nawigacji, a najlepsi mogli nawet przez chwilę postać za sterem statku. W wolnych chwilach nagrywaliśmy także relacje i wywiady z uczestnikami wyprawy. Mamy nadzieję, że po powrocie do kraju uda nam się przygotować z tego ciekawy materiał. I tak upływały nam kolejne dni.

Większość uczestników wyprawy płynęła za koło podbiegunowe północne pierwszy raz w życiu. Przekroczenie równoleżnika 66⁰33’ szerokości geograficznej północnej nastąpiło w środę, 3 lipca ok. godz. 7.30. A tego samego dnia wieczorem na pokład wkroczył Kapitan wraz z Neptunem i Prozerpiną i przy pomocy diabelskiej ekipy ochrzcili wszystkich, którzy byli na to gotowi. W zasadzie ci, którzy nie byli gotowi też musieli się poddać temu morskiemu rytuałowi. W ruch poszły mopy, mydliny, specjalnie na ten dzień przygotowane specjały kulinarne oraz surowe jaja kurze (jako odżywka do włosów). O 20.00 wszyscy umyci i odświętnie ubrani odebrali z rąk kapitana dyplomy potwierdzające przekroczenie koła podbiegunowego. Złośliwi twierdzili, że od tej pory możemy się nazywać „północnikami”.

W piątek, 5 lipca zbliżyliśmy się do archipelagu Svalbard. Niestety bajeczna widoczność pozwalająca nam dotychczas obserwację linii horyzontu na całej długości otaczającego nas okręgu, drastycznie się zmniejszyła. Jedynie radary informowały nas o tym, że zbliżamy się do lądu. Po jakimś czasie ktoś zauważył pierwszego alczyka, który nieporadnie machając skrzydełkami siadł na wodzie, by chwilę potem dać nura pod jej powierzchnię. Tuż przy prawej burcie przepłynęła foka. Wcześniej widziano orkę i kilka wielorybów. Płynęliśmy we mgle. I gdy już zwątpiliśmy w to, że uda nam się zobaczyć ląd zanim go dotkniemy nogą, mgła się podniosła i naszym oczom ukazały się ośnieżone szczyty Spitsbergenu.

Na brzegu przywitali nas uczestnicy poprzedniej, XXXV wyprawy polarnej. W drodze do stacji spotkaliśmy pasącego się renifera, który totalnie zignorował nasze pojawienie się na brzegu. W stacji czekała na nas gorąca herbata, kawa i pyszne domowe ciasto. W takiej atmosferze spędzimy tu najbliższe kilka dni. Mamy nadzieję, że uda nam się zobaczyć jak najwięcej z tego, co oferuje ta wyspa. Liczymy także na to, że poznamy pracę tutejszych naukowców. Już dziś obiecujemy kolejną relację.

Z serdecznymi polarnymi pozdrowieniami

Karol, Marcin, Piotr, Magda i Piotr