Eduscience

Eduscience

W piątek 19 lipca, w godzinach porannych do portu w Gdyni wpłynął statek szkolno-badawczy Akademii Morskiej „Horyzont II”. Na jego pokładzie wrócili do kraju polarnicy XXXV wyprawy polarnej, którzy spędzili rok w Polskiej Stacji Polarnej Hornsund na Spitsbergenie. Razem z naukowcami do kraju wrócili laureaci Konkursu „Mój wymarzony Spitsbergen”. Uczniowie wyruszyli do Arktyki 28 czerwca br. Po trzech tygodniach zmagań z morzem, tundrą i lodowcami dzielą się z nami swoimi wrażeniami.

Jakie są Wasze pierwsze wrażenia po wyprawie do Arktyki?

Karol Łuszcz – Wrażenia są bardzo pozytywne. Dobrze odbieram całość wyprawy, mimo tego, że z trudem znosiłem podróż statkiem. Jednak Spitsbergen mi to wynagrodził. Było tam fantastycznie i cieszę się, że mogłem tam być.

Marcin Letkiman – Dobrze wspominam Polską Stację Polarną. Baza okazała się bardzo przytulna. Jest tam przede wszystkim świetna  atmosfera. Ludzie są przyjaźni. Wytworzył się niepowtarzalny klimat. A dodatkowo wszystko to w tak wyjątkowym miejscu na świecie.

Piotr Krzyżaniak – I te krajobrazy. Nie spodziewaliśmy się czegoś takiego. Chociaż góry są niskie. Niektóre nie mają więcej niż 500 m n.p.m. to jednak to, że wybijają się wprost z poziomu morza sprawia, że wyglądają majestatycznie.

Gdybyście mieli wymienić jedną rzecz, którą zapamiętacie najlepiej z tej wyprawy, to co by to było?

Marcin – I pewnie spodziewasz się, że coś powiem o przeżyciach na statku, bujaniu itd.? A to Cię zaskoczę. To, co zapamiętam z tej wyprawy to fakt, że w takim dziwnym miejscu na świecie znajduje się polska stacja badawcza. Tak, zdecydowanie to mnie urzekło najbardziej. To jest normalnie inwestycja w przyszłość.

Karol – Dla mnie jednak przeżyciem, które z pewnością zapamiętam jest rejs Horyzontem. Statkiem, który nierzadko nas sponiewierał i sprawił, że czuliśmy się nie najlepiej.

Piotr – Wydarzeniem najbardziej niewartym zapamiętania, ale które z pewnością zapamiętam najlepiej była nasza wyprawa do Hytteviki, podczas której przedzieraliśmy się przez tundrę. Nagle nogi zapadły mi się w mchu i błotnistej ziemi i musiałem się z niej wycinać nożem.

Czy to, co do tej pory wiedzieliście już o Arktyce, tundrze, lodowcach znalazło potwierdzenie w rzeczywistości?

Piotr – Na pewno nie wiedziałem, że tundra jest tak bagnista a lodowce tak duże. Pewnym zaskoczeniem było dla mnie także to, że Arktyka jest środowiskiem życia tak wielu gatunków roślin i zwierząt.

Karol – Wyjeżdżając do Arktyki, miałem już jakiś obraz tego miejsca. Jednak to, co zobaczyłem przerosło moje oczekiwania.

Marcin – Ja spodziewałem się, że będzie tam dużo, dużo zimniej. Zaskoczyło mnie także to, że jest tam tak dużo życia, dużo roślin. Chociaż nie są one jakoś szczególnie wysokie. Wiadomo, rosną zaledwie do kilku centymetrów. Jednak tej zieleni – mchu, kwiatów, grzybów jest bardzo dużo.

Symbolem Arktyki są niedźwiedzie polarne. Czy udało się Wam je zobaczyć na żywo?

Karol – Na żywo niestety nie udało się ich zobaczyć.

Marcin – Najbardziej „na żywo” widzieliśmy je na zdjęciach pana Kazia, mechanika wyprawy, który w tym roku spędzi zimę na Stacji już po raz siódmy. Pan Kazimierz tak barwnie opowiadał, że czuliśmy jakby niedźwiedzie były tuż przy stacji.

Karol – Prawdopodobieństwo spotkania niedźwiedzia przy stacji latem jest dużo mniejsze niż zimą. Niedźwiedzie żerują na krach lodowych, których w tym momencie w zatoce, nad którą położona jest stacja po prostu nie było. Jednak zagrożenie ze strony niedźwiedzi jest całkiem realne i należy do niego podchodzić poważnie. W trosce o nasze bezpieczeństwo nie mogliśmy nawet wychodzić z budynku bez towarzystwa przynajmniej jednej osoby posiadającej broń.

Marcin – Jeszcze może ja dodam coś mądrego. Niedźwiedzi polarnych nie było wokół stacji, bo dowiedziały się, że przybywa do nich ekipa EDUSCIENCE. To jest najlepsze wytłumaczenie.

To z pewnością, ale chyba nie wszystkie zwierzęta się Was tak wystraszyły?

Marcin – Nie bały się nas wszędobylskie alczyki. Dla mnie alczyk to takie skrzyżowanie pingwina z gołębiem. Jest dosyć mały. Jak można się domyślić jest biało-czarny. Brzuszek ma biały a skrzydełka czarne, i czapeczkę też ma czarną i dziobek też ma czarny. Nie jestem pewien, czy ptaki mają plecy, ale jeśli mają to u alczyków też są czarne. Jeszcze widziałem dużo reniferów, ale trochę się zawiodłem, bo większość z nich to gatunki karłowate. Są takie malutkie i biegają, jakby chciały a nie mogły… takie koślawe są.

Karol – Wyciągnąłeś akurat dwa zwierzątka, które ja też widziałem. Mogę jednak dodać, że renifery, które widzieliśmy, a widzieliśmy ich dość sporo, były bardzo ciekawskie. Gdy szliśmy przez tundrę, zbliżały się do nas z zaciekawieniem. Gdy jednak próbowaliśmy zbyt blisko, albo zbyt gwałtownie do nich podchodzić, uciekały spłoszone.

Piotr – Na pewno warte wspomnienia są rybitwy, które lęgnąc się w tundrze w pobliżu stacji strasznie nas atakowały, kiedy przechodziliśmy w pobliżu ich gniazd. Atakowały dziobem i … kuprem, a w zasadzie tym, co z niego mogły na nas wydobyć.

Marcin – Płynąc statkiem, widzieliśmy też foki i orki.

Piotr – I był delfin białoboki, i wieloryb.

Karol – W pobliżu Hytteviki widzieliśmy pojedynek wydrzyka z mewą. Potem jeszcze –  wydrzyka w jego sztandarowej akcji, gdy na nasz widok udawał zranionego i próbował nas odciągnąć od gniazda. Ponieważ nie planowaliśmy polowań na żadne ptaki, więc niewzruszeni szliśmy prosto. I niewiele brakowało, a zdeptalibyśmy złożone w gnieździe jajo. Musieliśmy szybko się oddalić, aby nie zakłócać dłużej spokoju prawowitym mieszkańcom tundry.

Piotr – Po co mi gruszki, skoro ich zjeść nie mogę? [Podczas rozmowy Piotr próbował „rozpracować” otrzymany chwilę wcześniej deser – przyp. red.]

Podczas Waszej wyprawy w Arktyce panował dzień polarny. Czy miało to jakiś wpływ na Wasze samopoczucie, organizację dnia?

Karol – Na samą organizację dnia nie miało to aż takiego wpływu, bo, rytm dnia  wyznaczały nam posiłki. Dzięki temu udało nam się w miarę utrzymać rytm dobowy. Natomiast osobiście czułem się bardziej naładowany energią. Mimo tego, że już późne godziny nocne nas dopadały, czuliśmy dużą chęć do działania.

Marcin – Ja miałem tak, że z powodu tego, że przez cały czas trwał dzień, nie mogłem spać. I to mnie trzyma do dzisiaj.

Piotr – Dzień polarny, chociaż na Spitsbergenie cały czas przysłonięty chmurami, wywarł na mnie duże wrażenie. To na pewno dobre miejsce na dłuższe…

Marcin – … imprezy

Piotr – Właśnie, imprezy.

A co było dla Was najtrudniejsze w tej wyprawie?

Marcin – No to jest akurat oczywiste – rejs Horyzontem, który lubi zabujać.

Karol – Myślę, że oprócz rejsu, do czego też się przyłączam, najtrudniejszym momentem była także dwudniowa wyprawa, kiedy podróżowaliśmy w nieznane i nie wiadomo było, gdzie nas te nogi naprawdę niosą. Tylko nasz przewodnik, Mikołaj wiedział, gdzie idziemy. I tu miałem też chwile zwątpienia. Trzeba było walczyć z samym sobą.

Powiedzieliście, że jednym z trudniejszych przeżyć była podróż. Jak zatem udało się Wam przeżyć te dwa tygodnie na morzu?

Piotr – Ja akurat nie podpisuję się pod tym, co powiedzieli koledzy. Mi akurat podróż minęła bardzo dobrze.

Karol – Niestety jedynym sposobem na przeżycie podróży było leżenie, przez co znaczną część rejsu, szczególnie tę powrotną spędzaliśmy, nie schodząc przez kilka dni ze swoich koi. Nie było to przyjemne, mocno bujało, więc nie dało się spać nawet w nocy. Ale to też będzie mimo wszystko niezapomnianym przeżyciem i na pewno będziemy to wspominać przez długi czas.

Marcin – W trakcie rejsu spotykaliśmy się z polarnikami, robiliśmy z nimi wywiady, a każdego popołudnia spotykaliśmy się na mostku kapitańskim i mieliśmy zajęcia z podstaw nawigacji. Były naprawdę super. Metody, które pozwoliły nam wytrzymać na Horyzoncie to: jedzenie, spanie, czytanie, granie w gry i wieczorne dyskusje w kajucie.

Karol – A gdyby rejs trwał kilka tygodniu dłużej to kto wie, może byśmy ulegli namowom Piotrka i zagrali nawet w „Grę o tron”.

A jak zostaliście przyjęci przez naukowców, dla których Wasza wizyta przypadła w bardzo trudnym momencie przekazywania obowiązków i całej stacji kolejnej wyprawie polarnej?

Karol – Ja osobiście spodziewałem się, że polarnicy nie zwrócą na nas większej uwagi, ponieważ będą zajęci swoimi sprawami, których mieli ogrom. Natomiast bardzo mi zaimponowało, że polarnicy obu wypraw poświęcili nam swój czasu i dzięki temu mogliśmy poznać życie na stacji i ciekawe miejsca w okolicy.

Marcin – Mnie bardzo zaskoczyło to, że ci ludzie, wszyscy: naukowcy, polarnicy i mechanicy, byli tak do nas super przyjaźnie nastawieni i to było naprawdę pozytywne.

Praca polarników w Arktyce niesie za sobą różnego rodzaju niebezpieczeństwa. Czy możecie nam zdradzić, czego najbardziej obawiają się naukowcy spędzający na Spitsbergenie noc polarną?

Piotr – Wydaje mi się, że depresji związanej z nocą polarną i nieustającą ciemnością …a także bycia zjedzonym przez niedźwiedzie.

Karol – Glacjolodzy, którzy muszą pracować na lodowcach są narażeni na niebezpieczeństwo wpadnięcia do szczelin lodowcowych. Ale za to mają dużą frajdę z możliwości jeżdżenia po lodowcach skuterami śnieżnymi.

To ostatnie pytanie: Czy zdecydowalibyście się w przyszłości wrócić do Hornsundu jako naukowcy prowadzący własne badania?

Piotr – Ja tak. Jako np. geolog mógłbym w przyszłości przeprowadzić tam badania różnych form skalnych.

Karol – Mimo, iż jest to bardzo piękne miejsce, sam nie wyobrażam sobie, żebym mógł tam żyć i prowadzić badania przez cały rok. Na miesiące letnie – jak najbardziej tak, natomiast całoroczna wyprawa raczej nie dla mnie.

Marcin – Ja nie mam pojęcia, czy bym sobie poradził. To jest jednak rok na zupełnym odludziu. Wiadomo, że mamy przy sobie 9 osób, z którymi możemy się zaprzyjaźnić, ale wydaje mi się, że byłoby mi naprawdę trudno przeżyć tam 12 miesięcy.

Bardzo dziękuję za rozmowę. Życzę Wam, aby ta wyprawa pozwoliła Wam łatwiej rozpoznać  Wasze życiowe pasje i być może w przyszłości zainteresować pracą naukowca.

Z laureatami konkursu rozmawiał Piotr Stankiewicz

 

 

Co ma tundra do dwutlenku węgla?

Tundra to przykład biomu, czyli obszaru o określonym świecie roślinnym i zwierzęcym w danej strefie klimatycznej. Występuje głównie na półkuli północnej na obszarze Arktyki i pokrywa ok. 20% powierzchni Ziemi.

Czytaj więcej